Kamil Pivot

Kilka recenzji „Tato Hemingwaya”.

Krążek, który składa ujmujący hołd zwyczajnemu życiu, wyjściom po chleb, mleko i do parku, rankom, gdy podopieczni nie pozwalają ci się wyspać, zimom opóźniającym wyjście z domu w nieskończoność, nieustannym pytaniom o wszystko.

Marcin Flint, Red Bull Muzyka

Hej, wreszcie jakaś prawda w krajowym hip-hopie – i to jaka niewygodna: o pieluchach, o zakupach, o trudnych rozmowach z dziećmi. (…) Krążyły ostatnio polskie hiphopowe płyty wokół świeżej w tej branży tematyki dziecięcej, ale dość nieśmiało – tutaj mamy tacierzyńską płytę od A do Z. 

Bartek Chaciński, Polifonia

Apoteoza zwykłej codzienności wielodzietnej rodziny. Album, w którym codzienne przeszkody pokonywane są z uśmiechem na twarzy, autor zamiast o czyste kicksy zamartwia się o czyste pieluchy, a poranne pobudki i aktywne weekendy z góry skreślają możliwość imprez i kaców.

Mateusz Natali, Popkiller

Już dawno nie słyszeliśmy w polskiej muzyce – nie tylko rapie – tak znakomitych pomysłów na teksty, tak zaskakujących skojarzeń i zdrowego dystansu do siebie.

Jacek Świąder, Gazeta Wyborcza

Całość albumu jest dobrze przemyślana, a zarazem sam Kamil rapuje z wielkim luzem. Stąd czasem trochę zafałszuje, coś nie do końca mu się zrymuje. Mogłoby więc być dużo lepiej, tylko czy jakby było inaczej, to robiłoby takie samo wrażenie? Bo siłą „Taty…” jest właśnie to, że tu wszystko jest nienahalne.

Michał Płociński, Rzeczpospolita, Plus Minus

Mało u nas tak radosnych, a zarazem rozsądnych wydawnictw, które nie mielą ogranych tematów, lecz poruszają ten zupełnie zmarginalizowany przez prymat szlaku „klub-hotel-burdel”.

Krzysztof Nowak, Dziennik

Materiał na pewno nietuzinkowy, chwytliwy w odbiorze i będący w zdecydowanej opozycji do obowiązujących trendów w rapie. 

Maciej Sulima, Popkiller

Płyta (…) szczera, zabawna, inteligentna… po prostu dobra. 

Ania Hofmanrytmy.pl